sobota, 2 marca 2013

-Dobra chodź uchronię cię przed tym 'potworem'.

Gdy byłyśmy w sklepie Daria kupiła fajki i piwo,a ja tylko fajki i 6 paczek żelków oraz np: soczki,bułki.
Gdy wróciłyśmy był już kolejny dzień Daria czasem w nocy wstawała i krzyczała, że 1D przyjeżdża do Polski oczywiście ja tego nie słyszałam tylko sąsiedzi.
-Daria zamknij mordę-krzyczałam.
-No już nie mogę krzyczeć z powodu, że mój mąż przyjeżdża do mnie.
-Daria ty nawet nie znasz swojego 'mężusia'-wtrąciła się Karolina.
-Weź zamknij ryja-wrzasnęła Daria.
-No już już jak jesteś chora psychicznie to się uspokój.
-Dobra jest 4 w nocy wszyscy śpią a wy drzecie mordy!-krzyknęłam i jak zbite szczeniaczki poszły do łóżek, a ja mogłam wreszcie spokojnie zasnąć.
-Zuzia-odezwał się cieniutki głosik Alicji.
-Tak słoneczko?
-Pójdziesz ze mną do toalety bo boje się potworów.
-Potwory nie istnieją.
-A Daria to co?
-Dobra chodź uchronię cię przed tym 'potworem'.
Gdy wyszłyśmy Alicja była jeszcze głodna oczywiście zrobiłam kanapki z szynką i masłem i wpadła Daria, a Alicja schowała się pod kołdrę.
-DARIA!
-Co-powiedziała spokojnym głosem z napchaną buzią.
-Wyglądasz jak Krwawa Mary!
-I co?
-I to, że Alicja się ciebie boi!
-Dobra zrób jeszcze jedną kanapkę i się wynoszę.
Dzień koncertu.
Ubrałam się tak (tylko bez płaszczu) Daria tak z balerinami i białą bluzką,a Karolina miała dotrzymać zakład skromności i ubrała się tak.I wsiadłyśmy do samochodu z dzieciakami.
-Dobra wszyscy są?-zapytałam się.
-Tak.
Gdy byliśmy na miejscu usiadłyśmy w wyznaczonym terenie i czekałyśmy 15 minut na rozpoczęcie.
Gdy zaczęli śpiewać Daria zaczęła wrzeszczeć "Hazza daj mi trochę swojego płynu" myślałam, że ona uciekła z psychiatryka.Jednak to już nie było moim zmartwieniem, gdyż obok mnie nie siedziało 3 rozbawionych dzieci tylko pewna psychopatka.
-Daria miałaś pilnować dzieciaków!
-A nie siedzą tam?
-Nie!
-To zaczekamy chwilę bo kończą tę piosenkę i jest przerwa 25 minutowa.
-Ok.
Piosenka się skończyła.
-Dobra ty idziesz tam ja tam, a Karola tam.
-Ok-powiedziały naraz.
Rozglądałam się na wykładzinę, gdy nagle wpadłam na chłopaka.
-Cześć-powiedział przystojniak.
-Nie mam czasu na flirt powiedziałam patrząc się nadal na wykładzinę.
-Ale czy to nie twoje dzieci?
-Tak i to rodzeństwo moje i moich koleżanek.
-Właśnie bawiły się blisko sceny.
-Jak mam ci się odwdzięczyć?
-Nie wiem.
-Proszę to mój numer telefonu- podałam chłopakowi karteczkę.
I poszłam ze bez świadomości, że to był Louis Tomlinson, gdyż było ciemno.
Po przerwie wszystkie siedziałyśmy, a dzieciaki były pomiędzy nami tak jak Daria, bo w końcu ktoś musiał  ją ogarnąć.
-Zuzia, a jak ty znalazłaś dzieciaki bo podobno Lou nie było w przebieralni?
-Jakiś chłopak na mnie się natchnął i zobaczył, że czegoś szukam.
-AHA-zaczęła piszczeć z przerażenia.
-Dałam mu mój numer telefonu.
-JEEEEEEEEEEEEJ-krzyknęła.
-Daria nie przyglądałam się jej.
-Aha-powiedziała spokojnym głosem.
-A co myślisz, że to mógłby być on?
-Tak!-krzyknęła.
-Dobra tylko musisz się jakoś przespać z tą myślą wariatko- mruknęłam pod nosem



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz