poniedziałek, 4 marca 2013

-Ja nie działam na mój sprzęt.

Po zjedzonym obiedzie zadzwonił Lou.
-Hej laska.
-Hej deklu.
-Zarabiam miliony i jak ty się do mnie odzywasz?!
-A tak jak chcę.
-Dobra mniejsza z tym.
-To po co dzwonisz?
-Bo chciałem zapytać czy dostałaś bilety od Harrego?
-Tak.
-A pójdziesz z nami na plażę za dwie godziny?
-Ok.
-To dobrze bo Harry bał się zapytać.
-Dobrze ci?
-No jak na taką ciepłą pogodę tak.
-Aha to miło mi słyszeć,a mogę zabrać ze sobą dziewczyny?
-Jasne będzie więcej dupek do gwałcenia.
-Coś ty powiedział.
-Że zabierzemy ze sobą lody.
-Ok to pa nie chcę mi się słuchać twoich zboczonych tekstów.
-Pa.
Zadzwoniłam do Dari,gdyż już wyszła z szpitala i się zgodziła, a potem do Karoliny ona też się zgodziła.
Spotkałyśmy się pod moim domem ja wyglądałam tak (bez płaszczu) i taki kostium Daria miała taki kostium i taki zestaw Karolina miała taki kostium i taki zestaw.
-Wow, ale fajnie wyglądamy.-powiedziała Daria.
-I'm sexy-dodałam.
-And we also-powiedziała Daria.
-Haha-zaśmiałyśmy się równocześnie.
15 minut później
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Cześć-powiedział podekscytowany Hazza.
-Dziewczyny ruszcie tyłki z kanapy.
-Już,już.
10 minut potem.
-Już jesteśmy na miejscu?-zapytał Lou.
-Tak myślałam, że jak jedziecie do jakiegoś kraju to patrzycie, gdzie lecicie na mapie.
-No właściwie...to jest tak, że nas wywożą i tam gdzie każą śpiewać śpiewamy.
-OMG.
-Chodźcie tylko plus jest taki, że tutaj paparazi nie ma chyba.
-Aha-powiedzieli rządkiem.
Wskoczyłam na piasek i się rozebrałam do kostiumu.
-O matko chcę ją widzieć w łóżku!-powiedział Louis.
-Odczep się jest moja!-bronił mnie Hazza.
-Będziecie się o mnie kłócić jeżeli jeszcze jutro po jutrze i po futrze.
-Co to znaczy?-zapytał głupiutki Lou.
-Że jeszcze jutro i po jutrze tu mamy koncert.
-Aha.
Jednak mój uśmiech zmalał, gdy zobaczyłam ogromne wybrzuszenie na kompielówkach Lou.
-Louis opanuj się spójrz na swoje kompielówki.
-O matko jak ty na mnie działasz?!
-Opanuj się.
-Ja nie działam na mój sprzęt.
-Wiem pójdę po ręcznik i wyjdziesz na brzeg.
-Dobra.
-Proszę-żóciłam mu ręcznik.
-Dzięki wybawicielko od penisów.
-Oddawaj ręcznik-zabrałam mu z powrotem.
-Dobra pseprasam.
-Trzymaj jak jeszcze raz tak powiesz to cię zabiję.
-Nie zabijesz, widzisz tych dużych gości o tam?
-No wiem to są twoi duzi koledzy, których kupiłeś.
-Skąd ty tyle wiesz?
-A bravo istnieje?
-Nie wiem to chyba Polski magazyn?
-Tak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz